Lista przebojów…

Czwartek 11 lutego 2021 zostanie zapamiętany w polskiej nauce jako dzień kolejnego wydarzenia ośmieszającego działania Ministerstwa Edukacji i Nauki. Niestety był to także dzień kolejnego upokorzenia naukowców i jasnego pokazania celów podejmowanych przez polityków w ostatnich latach działań, prezentowanych jako reformy.

Opublikowana w tym dniu „poprawiona” lista punktowanych czasopism, wydawnictw i materiałów konferencyjnych jest emanacja ideologicznego i przedmiotowego stosunku kierownictwa ministerstwa do nauki. Dodano do niej kilkadziesiąt czasopism o niskiej rozpoznawalności dla naukowców i zmieniono punktację ponad dwustu periodyków. Oczywiście większość z tych, które zyskały (niektóre całkiem sporo punktów) skupia się na tematyce kościelnej, teologicznej, filozoficznej czy prawie kanonicznym. Na liście pojawiły się m.in. czasopisma „uczelni” Tadeusza Rydzyka czy Ministerstwa Sprawiedliwości oraz te wydawane przez środowiska bliskie PiS. Kształt listy skrytykowała w ostrym oświadczeniu Komisja Ewaluacji Nauki, która zwróciła uwagę na brak konsultacji przy wprowadzaniu zmian i brak transparentności całego procesu.

Co z tego wszystkiego dla nas wynika?

  1. Ta sytuacja ukazuje dobitnie nie tylko brak współpracy i porozumienia na linii Komisja Ewaluacji Nauki – minister, ale podważa cały sens i wiarygodność nadchodzącej ewaluacji (zaplanowanej na koniec tego roku), na tych zasadach i w oparciu o tak ustalane listy.
  2. Widać wyraźnie jaki jest cel działań podejmowanych przez urzędników ministerstwa. Nie jest nim bynajmniej podniesienie poziomu polskiej nauki, lecz doprowadzenie w szybkim tempie do awansu znacznej grupy osób, publikujących w mało znaczących periodykach i zapewne w konsekwencji wprowadzanie ich do gremiów decyzyjnych na uczelniach. Nie trzeba chyba dodawać jakie poglądy będą one reprezentować czy czyje zalecenia wdrażać.
  3. Kształt listy i sposób jej powstania jest skandaliczną sugestią, że można zrobić szybką karierę przez publikowanie w „odpowiednich” (czytaj: docenianych przez władzę) czasopismach, nie zaś dzięki docenianemu w środowisku – także międzynarodowym, solidnemu dorobkowi.
  4. Nie bez znaczenia są tu także kwestie finansowe, wiadomo bowiem, że czasopisma z wysoką punktacją otrzymują dotacje i nie mają problemów finansowych, natomiast te z niską punktacją walczą nieustannie o przetrwanie.
  5. Ponieważ sama Komisja Ewaluacji Nauki podważyła kompetencje ministra do ingerowania w listę i odcięła się od niej, powinniśmy jako społeczność akademicka walczyć o rewizję tej listy z naszym udziałem, z uwzględnieniem rzeczywistych biblio-metrycznych wskaźników czasopism, ale przede wszystkim ich znaczenia i wartości dla badaczy danej dyscypliny.
  6. Warto także wspomnieć, że podwyższoną punktację uzyskały m.in. czasopism, w których publikował minister, a zatem jego dorobek nagle „awansował” w ocenie. Czyżby szykował się wniosek o profesurę „belwederską”?

Tak jak pisaliśmy w naszej Deklaracji nie zgadzamy się na tego typu manipulacyjne i ideologiczne działania. Nie zgadzamy się na takie traktowanie nauki i naukowców, na tworzenie rankingów i list czasopism pod dyktando interesów aktualnie rządzących czy biznesowych korporacji. Nie ma wątpliwości, że praca naukowców i wykładowców musi być oceniana, ale musi się to odbywać w uczciwy, transparentny i oddający specyfikę dyscyplin sposób. (PK)

Z DEKLARACJI WOLNEJ NAUKI:

  • Nie zgadzamy się na nieracjonalne listy czasopism i wydawnictw, które świadczą nie o jakości nauki, ale przede wszystkim o wpływach prywatnych wydawnictw i korporacji.
  • Nie zgadzamy się na system, który nie rozumie, że ewaluacyjne algorytmy liczenia punktów nie wspierają interdyscyplinarności ani współpracy międzynarodowej, ale wręcz ją ograniczają lub nawet uniemożliwiają.
  • Domagamy się ustanowienia adekwatnych dla poszczególnych dziedzin i dyscyplin naukowych metod ewaluacji pracy badaczy/badaczek i nauczycieli/nauczycielek akademickich.